Ktoś, kto codziennie wjeżdża na dziesiąte piętro biurowca, rzadko zastanawia się, co dzieje się nad kabiną. Tymczasem właśnie tam rozstrzyga się, ile miejsca zajmie instalacja, ile prądu pobierze i jak często do budynku zawita technik. Każdy producent wind osobowych odpowiada na te pytania nieco inaczej, a różnice widać w napędzie, linach i sposobie serwisowania. Na przykładzie fińskiego koncernu KONE przyglądamy się rozwiązaniom, które w ostatnich trzech dekadach najmocniej wpłynęły na konstrukcję dźwigów, a także ich ograniczeniom, o których rzadko mówi się wprost.
Pomysł z biegania, który odchudził szyb windowy
Jeszcze w latach 80. standardem była osobna maszynownia na dachu budynku, w której pracowały ciężki silnik i przekładnia. Zajmowała ona kubaturę, kosztowała podczas budowy i ograniczała swobodę architektów. Na początku lat 90. inżynier KONE Harri Hakala podczas joggingu wpadł na pomysł płaskiego silnika, który zmieściłby się wewnątrz samego szybu. Prototyp powstał pod koniec 1993 roku, a w 1996 roku zainstalowano pierwsze windy MonoSpace, uznawane za pierwsze na świecie rozwiązanie bez maszynowni.
Silnik EcoDisc® to synchroniczna maszyna osiowa na magnesach neodymowo-żelazowo-borowych. W 2013 roku konstrukcję gruntownie przeprojektowano (seria NMX), a producent podaje, że straty energii cieplnej są nawet o 30% niższe niż w poprzedniej serii MX. Do tego dochodzi odzysk energii z hamowania, dzięki któremu winda w pewnych warunkach pracy oddaje prąd z powrotem do instalacji budynku.
Jedna technologia, kilka zastosowań
Ten sam typ napędu trafia do różnych konstrukcji, dobieranych do wysokości i charakteru obiektu. Poniższe zestawienie pokazuje, jak KONE rozdziela te role.
| Rozwiązanie | Typowe zastosowanie | Cecha charakterystyczna |
|---|---|---|
| MonoSpace® | budynki niskie i średniowysokie | brak maszynowni, napęd EcoDisc® |
| MiniSpace™ | budynki wysokościowe o dużych wymaganiach | mała maszynownia, napęd EcoDisc® |
| Alta | bardzo wysokie budynki | prędkość do 10 m/s, silnik MX 100 |
Warto pamiętać, że rezygnacja z maszynowni nie jest rozwiązaniem uniwersalnym. Przy największych wysokościach i obciążeniach nadal stosuje się konstrukcje z osobnym pomieszczeniem technicznym, choćby niewielkim.
Lina z włókna węglowego – co zmienia na dużej wysokości?
Stalowe liny mają swoje granice, bo przy kilkuset metrach zaczynają ważyć tyle, że znaczną część energii pochłania samo ich noszenie. Odpowiedzią KONE jest UltraRope®, ultralekka lina z włókna węglowego w polimerowej osłonie, zaprezentowana w 2013 roku. Pozwala ona teoretycznie na jazdę na wysokość do 1000 metrów, nie ulega naciągowi i nie powoduje przestojów podczas kołysania się wysokiego budynku. W MonoSpace i MiniSpace występuje jako opcjonalny zamiennik stali.
Trzeba jednak uczciwie zaznaczyć, że w polskich realiach tysiąc metrów pozostaje liczbą z katalogu. Dla typowego biurowca czy osiedla bardziej istotna jest nowsza lina EcoRope™, zastosowana w czwartej generacji MonoSpace® 4 DX. Jest lżejsza od tradycyjnej, ogranicza hałas i emisję CO₂, a przy tym nie wymaga smarowania olejem.
Jak podchodzą do tematu inni producenci?
KONE jest jednym z czterech globalnych liderów branży – https://www.kone.pl/, a pozostali gracze rozwijają własne kierunki. Otis, założony w 1853 roku w USA i uznawany za największego producenta wind na świecie, stawia na skalę i rozbudowaną sieć serwisową. Schindler, szwajcarski konkurent, działa w podobnym segmencie wind i schodów ruchomych. TK Elevator, dawniej Thyssenkrupp Elevator, poszedł w stronę systemu MULTI, w którym kilka kabin porusza się w jednym szybie dzięki lewitacji magnetycznej.
Każde z tych podejść ma swoje miejsce. System MULTI przydaje się w bardzo wysokich, gęsto użytkowanych wieżowcach, ale w kameralnym budynku mieszkalnym byłby przerostem formy. Z kolei winda bez maszynowni zwykle wygrywa tam, gdzie liczy się każdy metr kwadratowy i prostota montażu. Dlatego porównując producentów wind osobowych, rozsądniej oceniać dopasowanie technologii do budynku niż szukać jednej najlepszej marki.
Serwis predykcyjny – czy sztuczna inteligencja ogranicza awarie?
Najnowsza zmiana dotyczy mniej samych urządzeń, a bardziej sposobu ich utrzymania. Platforma KONE Care™ łączy IoT ze sztuczną inteligencją i monitoruje windy całą dobę w czasie rzeczywistym. System wychwytuje anomalie, na przykład nietypowe drgania czy dłuższe czasy otwierania drzwi, i planuje naprawę, zanim dojdzie do zatrzymania kabiny. Wersja dla serii DX jest deklarowana jako neutralna węglowo, a zdalną analizę uzupełniają technicy w terenie.
Serwis predykcyjny nie eliminuje awarii, lecz zmniejsza liczbę tych nieoczekiwanych. Jego skuteczność zależy od jakości danych i od tego, czy zalecenia systemu faktycznie trafiają do realizacji. Przy porównywaniu ofert zarządca lub inwestor może zadać kilka konkretnych pytań:
- jakie dane z windy są zbierane i gdzie są przechowywane;
- w jakim czasie technik dociera na miejsce po zgłoszeniu usterki;
- czy monitoring obejmuje także starsze urządzenia po modernizacji;
- jak wygląda raportowanie dla zarządcy budynku.
Na co zwrócić uwagę przy planowaniu windy w budynku?
Na etapie projektu dużą pomoc dają modele BIM, rysunki CAD i specyfikacje techniczne, które producenci udostępniają architektom i deweloperom. Pozwalają one sprawdzić kolizje szybu z konstrukcją jeszcze przed wylaniem stropów. Warto też pamiętać o aspekcie środowiskowym, bo KONE zapewnia, że jako pierwsza w branży osiągnęła neutralność węglową swoich zakładów produkcyjnych. Dla inwestora liczącego ślad węglowy budynku to dodatkowy argument, choć nie zastępuje on analizy zużycia energii w trakcie eksploatacji.
Przed rozmową z dostawcą przydaje się uporządkowanie własnych założeń. Pomocna jest następująca kolejność:
- Określenie liczby kondygnacji, przewidywanego natężenia ruchu oraz wymiarów szybu.
- Ustalenie, czy w projekcie jest miejsce na maszynownię, czy konstrukcja ma być bez niej.
- Porównanie zużycia energii deklarowanego przez kilku producentów, najlepiej dla zbliżonych parametrów.
- Sprawdzenie warunków serwisu, dostępności części i czasu reakcji w danej lokalizacji.
- Rozważenie przyszłej modernizacji, szczególnie jeśli budynek będzie użytkowany przez kilkadziesiąt lat.
Co z tego wynika dla inwestora i użytkownika
Historia od płaskiego silnika z 1993 roku do lin z włókna węglowego i serwisu opartego na danych pokazuje, że winda stała się elementem inteligentnego budynku, a nie tylko pudełkiem jeżdżącym w górę i w dół. Każde z opisanych rozwiązań ma swoje zalety i granice, dlatego przy wyborze dostawcy najwięcej daje zestawienie parametrów z realnymi potrzebami obiektu. Warto czytać karty techniczne, pytać o warunki serwisu i traktować deklaracje producentów jako punkt wyjścia do rozmowy, a nie jej koniec.


